Uwaga! Ta strona używa plików cookies (tzw. ciasteczka), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej

Krzysztof Lewiński to zawodowy żołnierz w 16 Jarocińskim Batalionie Remontu Lotnisk, a od jakiegoś czasu również szczęśliwy ojciec. Jak wielu z nas ma swoje hobby. Postanowiłam przeprowadzić wywiad z panem Krzysztofem na temat jednej z jego głównych pasji, jaką są starty w maratonie.GIG-ant: Dlaczego zaczął pan biegać w maratonach?
K. L.: Moja przygoda z uczestnictwem w biegach na dystansie maratonu rozpoczęła się na studiach. Tam trafiłem na zakręconego wuefistę „maratończyka”, który zaszczepił we mnie to szaleństwo, jakim jest bieganie półmaratonów i maratonów. A dlaczego konkretnie maraton? Hmm, myślę, że dlatego ponieważ było to coś dla mnie niemożliwego, to takie podniesienie własnej poprzeczki o kilka poziomów wyżej.

GIG-ant: Ile maratonów już pan przebiegł?
K. L.: Szczerze, to nie wiem...Nigdy ich nie liczyłem.

GIG-ant: Co jest według pana najważniejsze w przypadku biegania maratonów?
K. L.: Według mnie najważniejsza jest rozwaga i odpowiednie przygotowanie. Należy najpierw przeprowadzić odpowiednie badania lekarskie, badania krwi, skonsultować się z lekarzem i spytać o jego zdanie. Nie każdy bowiem powinien biegać na tak długim dystansie.  Kolejną sprawą jest ułożenie odpowiedniego planu treningowego, który powinniśmy powierzyć fachowcom.

GIG-ant: Jaki jest pana największy sukces w maratonie?
K. L.: Każdy ukończony maraton jest dla mnie sukcesem. Nie jestem zawodowym biegaczem, bym mógł cały swój wolny czas poświęcić na trening. Na zawodach takich jak np. Maraton Poznań ścigamy się z zawodowcami; na „jednej linii” obok siebie stają Etiopczycy, Jamajczycy czy inne reprezentacje z całego świata. Osobiście jednak za największy sukces uważam ukończenie tzw. Korony Maratonów Polskich w 2012roku.   (Aby uzyskać tytuł zdobywcy Korony Maratonów Polskich należy ukończyć  Maraton w Dębnie, Cracovia Maraton, Maraton Wrocław, Maraton Warszawski i Poznań Maraton w ciągu 24 miesięcy, licząc od daty pierwszego - oczywiście niekoniecznie w podanej wyżej kolejności - przyp. red.).

GIG-ant: Jak się pan przygotowuje do maratonów?
K. L.: Trening do biegu maratońskiego obejmuje kilka etapów. Każdy jest bardzo ważny. Każdy etap nastawiony jest na budowanie innej sprawności - tak, aby w sezonie osiągnąć jak największą sprawność. Szczyt formy można osiągnąć jeden raz maksymalnie dwa razy w roku. A cały plan treningowy musi być tak opracowany, by szczyt formy wypadł na jedne konkretne zawody. To bardzo trudne „wstrzelić” się z planem, by wszystko było dopięte na ostatni guzik.

do wyw 2

GIG-ant: Czym się pan zajmuje na co dzień?
K. L.: Na co dzień jestem żołnierzem zawodowym w 16 Jarocińskim Batalionie Remontu Lotnisk. Poza tym niedawno urodziła nam się córeczka Marysia, więc to ona absorbuje większość mojego wolnego czasu.

GIG-ant: Jakim był pan sportowcem w latach szkolnych?
K. L.: Zawsze lubiłem sport, lubiłem moich nauczycieli wf-u oraz chętnie uczestniczyłem w tzw. SKS-ach. Lecz nie byłem jakimś wyróżniającym się zawodnikiem. Średnio grałem w piłkę nożną, trochę lepiej biegałem i regularnie jeździłem na zawody.

GIG-ant: Jak pana organizm reaguje na taki dłuższy wysiłek, jakim jest bieganie maratonów?
K. L.: Każdy przebiegnięty maraton to niesamowity wysiłek dla organizmu. Jak mówiłem wcześniej, wymaga to odpowiedniego treningu. Pamiętam mój pierwszy maraton w 2011 roku w Poznaniu; odbywał się on w sobotę, a w niedzielę nie wiedziałem, jak mam wstać z łóżka, odczuwałem każdy bolący mięsień. Od tego czasu wiele się zmieniło. Organizm zdążył się przyzwyczaić.  Oczywiście raz w roku udaję się do lekarza medycyny sportowej i robię odpowiednie badania. W domu zaś mam pomoc doraźną, ponieważ moja żona jest fizjoterapeutą i to ona „naprawia” moje bolące mięśnie i stawy...

GIG-ant: Ma pan jakieś marzenia związane z maratonami?
K. L.: Chciałbym ukończyć Koronę Maratonów Ziemi. (Ukończenie w dowolnym czasie siedmiu maratonów na siedmiu kontynentach - przyp. red.).

GIG-ant: W jaki sposób jest pan związany z nasza szkołą?
K. L.: Jestem absolwentem SP oraz Niepublicznego Gimnazjum W Golinie.

GIG-ant: Jakie są pana najbliższe plany startowe?
K. L.: W najbliższym czasie planuję wystartować w ultramaratonie. Będzie to niezwykły bieg. Chodzi mianowicie o start w biegu na 100 km (tzw. maraton komandosa). Jest to jeden z biegów organizowany przez klub Meta Lubliniec, a także przez Jednostkę Wojskową Komandosów z Lublińca.  Bieg ten jest częścią planu na ten rok, czyli zdobycia Super Szlema Komandosa (jest to tak zwany cykl biegów dla wytrwałych - przyp. red.).

GIG-ant: Czy stosuje pan jakieś odżywki sportowe? Jeżeli tak, to jak one wpływają na funkcjonowanie organizmu podczas wysiłku?
K. L.: Podstawową sprawą jest odpowiednio zbilansowana dieta. To właśnie dieta jest kluczem do sukcesu. Wielu ludzi, najczęściej początkujących sportowców, bierze zbyt wiele różnego rodzaju specyfików zapominając o diecie. Jeśli chodzi o jakiś konkretny suplement, to uzupełniam dietę w witaminy i odpowiednią ilość białka.

GIG-ant: Czy maratończyk musi się jakoś szczególnie odżywiać? Przestrzega pan jakieś diety?
K. L.: Każdy sportowiec czy to zawodowiec czy amator, jeśli chce osiągać wyniki powinien mieć ułożoną odpowiednią dietę dobraną do swojego planu treningowego i zapotrzebowania na makro i mikro elementy. Nie ma tu miejsca na alkohol papierosy czy inne używki.  Staram się przestrzegać diety chodź nie zawsze mi to wychodzi, ponieważ uwielbiam jeść słodycze.

GIG-ant: Czy ma pan trenera, czy może sam ustala pan plan treningowy?
K. L.: Sam jestem instruktorem sportu, więc plany treningowe układam sobie sam, posiłkując się odpowiednią lekturą fachową oraz poradami zawodowych sportowców.

GIG-ant: Bardzo dziękuję za udzielone odpowiedzi i życzę kolejnych przebiegniętych maratonów.

Anna Bochna, 27.02.2017 20:24
0,

412


Komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego wpisu.

Dodaj komentarz